
Byłam ostatnio na weselu mojej najlepszej przyjaciółki sprzed lat.
Jako kelnerka.


Dzisiaj musiałam wstąpić do sklepu tuż obok mojego domu.
Na szybko założyłam koszulkę z napisem "Jestem NINJA".
Nagle zobaczyłam jakąś kulkę zbliżającą się do mnie.
To było jabłko którym dostałam prosto w twarz.
Zobaczyłam też chłopca który podnosi owoc i mówi:
"Nie jesteś Ninja! Ninja by to złapał!" i uciekł.


Chciałam zrealizować receptę na tabletki antykoncepcyjne, więc wybrałam się do nowo otwartej apteki w moim mieście.
Gdy podałam farmaceutce receptę, powiedziała, że nie może mi tego sprzedać, bo to jest sprzeczne z jej moralnymi zasadami i nauką kościoła katolickiego.
Widząc moją minę dodała, że powinnam się cieszyć, bo ratuje mnie przed grzechem śmiertelnym czyli zabiciem człowieka i że jeśli kupię je gdzie indziej, to ogień piekielny mnie nie ominie.
Na sam koniec kazała mi iść do kościoła i się wyspowiadać.


Mam młodą panią od matematyki, która ubiera się dosyć... wyzywająco, a w dodatku jest bardzo niesympatyczna.
Któregoś dnia szłam z moją koleżanką, która chodzi do innej szkoły, przez miasto, a z naprzeciwka szła właśnie pani matematyczka.
Już chciałam powiedzieć o tym koleżance, kiedy ta głośno wyraziła swoje zniesmaczenie słowami:
"Zobacz, jaka obciągara!".
Następnego dnia zarobiłam trzy jedynki: z odpowiedzi, za brak pracy domowej i brak ćwiczeń.
